sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 9


Rozdział 9 " Paweł...czy to może być ta miłość? "

Nie zapomniałam o Arturze. Przecież nadal go kocham. Wierzę, że kiedyś wyjdę z tego i będę normalnie funkcjonować. O tej jedynej miłości nie da się zapomnieć można to porównać do tego, że nie da się zapomnieć ile jest 2+2, tak było w moim przypadku. Wiem, że trzymanie się za rękę z Pawłem nic nie oznaczało. Być może gdybym miała te piętnaście lat znaczyło by to coś dla mnie ale teraz, gdy jestem dorosła nie. Sama nie wiem dlaczego podczas działania narkotyku zaczeliśmy trzymać się za ręcę. Być może dlatego, że nie chciałam zostać sama po tak długim przerwaniu nałogu a Paweł też nie chciał byc sam? Sama tego nie wiem. Tyle myśli nasuwa mi się do głowy. Zaczynam przejmowac się błahostkami, przeraża mnie to... .
Po tym, gdy LSD zaczęło działać trzymałam mocno Pawła za rękę on mnie również. Jego długie palce oplatały moje. Były tak samo blade i wyczerpane tą całą gonitwą za czymś co nie możliwe. Gdy tabletki zaczęły działać dużo rozmawialiśmy. Sama już nie wiem o czym. Dowiedziałam się mnóstwa rzeczy o Nim a on o mnie.
Następnego dnia rano leżałam u Pawła na kolanach. Trzymałam się jego ręki jakbym miała koszmary. Paweł spał. Nie chciałam go budzić. Wstałam powoli. W ustach miałam metaliczny posmak, pomyślałam, że to pewnie od narkotyku. Gdy wstałam zakręciło mi się w głowie. Byłam słaba. Upadłam na podłoge. Straciłam przytomność... .
Obudziłam się po około dwóch godzinach. Monika i Paweł stali przy mnie. Pielęgniarki ucieszyły się, gdy się obudziłam. :
- Napędziłaś nam stracha Magda - powiedziała starsza pani. Zapewne pielęgniarka. Z plakietki odczytałam, że ma na imię Zosia.
- Co się stało? Gdzie ja jestem?
- Zemdlałaś. Zobaczyłem cię jak się obudziłem. Najpierw myślałem, że śpisz ale zasnęłaś u mnie na kolanach. Od razu wiedziałem, że coś jest nie tak - Paweł mówił przejmującym się głosem z odrobiną troski o mnie a może mi się tak zdawało. Czym ja przyciągam facetów? Naiwnością? Bezradnością? Czy może tym, że żyje w innym świecie a nie w rzeczywistości?
- Aha. Monika nic ci nie jest. To co przedwczoraj się wydarzyło... . Co ci było? - odpowiedziałam. Monika stała koło mojego łóżka. Wyglądała już lepiej, o wiele lepiej niż kilka dni temu.
- Miałam atak. Bo widzisz ja mam padaczke. Teraz czuje się o wiele lepiej niż przedtem. Mam nieregularne napady. Sama nie wiem kiedy mogą wystąpić. Słyszałam co ci zrobili. To moja wina. Oni sądzili, że coś mi podałaś.
- To nie jest twoja wina. Tak musiało sie stać. Nic na to nie poradzisz, że są podejrzliwi. To nie twoja wina. - te ostatnie słowa chodziły mi pogłowie jak myśl przewodnia. "To nie twoja wina... nie twoja wina, że jesteś narkomanką, że rządasz wręcz od świata miłości bo nie chcesz być samotna, to nie twoja wina, że życie ci się pieprzy cały czas. Ono po prostu takie jest..." .
Gdy pani Zosia widziała, że lepiej się już poczułam poszła. Monika również. W pokoju zostałam tylko ja i Paweł. Patrzył na mnie z zaciekawieniem. Ciekawie co ja takiego zrobiłam wczoraj. Zapewnie opowiedziałam mu całe moje życie. A on mi swoje. Ja nic nie pamiętam. Siedziałam tak na łóżku z dziesięć minut aż w pewnym momencie Paweł przysiadł się do mnie i złapał mnie za rękę. Dlaczego to zrobił?
- Wiem co przeszłaś. Ten  Robert jest okropny  jak mógł cię zmuszać do prostytucji? Świnia i cham z niego. Zabiłbym go. - czy on się mną przejmował? Co ja mu naopowiadałam? Prostytucja...wszystko mi się przypomniało. Nieprzespane noce. Kolejna skrywana tajemnica przed Arturem, oszukuję siebie i Jego. Jestem okropna.
-Wybacz ale ja nie pamiętam nic z wczorajszej nocy. Jakbyś mógł mi przypomnieć co się wydarzyło. - wiedziałam, że z moją głową już nie jest najlepiej. Przyjmowanie narkotyków zmieniło funkcjonowanie mojego mózgu już nie zapamiętywał tyle co kiedyś.
- To normalne jeżeli ktoś po raz pierwszy bierze LSD ja też tak miałem. Nie przejmuj się. W miarę jak będę ci opowiadał co się wydarzyło wszystko sobie przypomnisz. - LSD? Czy naprawdę tak jest? Czy może Paweł chciał mnie uspokoić, że nie jest ze mną jeszcze tak źle?
- Aha. Nie wiedziałam - odpowiedziałam z niechęcią w głosie.
- Po tym jak dałem ci tabletki zaczęłaś je jeść jak cukierki. Zdziwiło mnie to. Nie sądziłem, że dziewczyny są takie wytrzymałe. Myliłem się. Ja też wziąłem trochę LSD. Usiedliśmy na podłodze koło łóżka, trzymaliśmy się za ręcę i czekaliśmy aż się zacznie. Tak jak przewidywałem pierwsza odleciałaś ty, potem ja. Chyba wyobrażałaś sobie swojego chłopaka bo zaczęłaś gadać do ściany, nie trudno było zgadnąć jego imię bo powtarzałaś non stop Artur. Dobre pół godziny gadałaś sama do siebie. Potem zaczeliśmy gadać ale ze sobą. Opowiedziałaś mi wszystko. Jak zaczęłaś ćpać, ile miałaś lat. Jak zmuszano cię do prostytucji bo nie mogłaś wytrzymać bez kolejnej działki. Opowiedziałaś mi również jak miałaś zapaści, swoje myśli samobójcze aż do teraz jak poznałaś Artura. - dosłownie wszysto o mnie wiedział. Przerażało mnie to. Mógł to wykorzystać w każdym momencie, bałam się a z drugiej strony ulżyło mi, że mogłam się komuś wygadać.
- Nie wiem co powiedzieć. Wiesz o mnie wszystko. Dosłownie.
 Paweł patrzył jeszcze na mnie przez dłuższą chwilę. Zbliżył się i pocałował. Nie całował tak jak Artur. Jakoś inaczej. Oddałam się rozkoszy i odwzajemniłam pocałunek. Na początku byłam zakskoczona, chciałam go odsunąć ale przestałam się nad tym zastanawiać. Pochłonęła mnie fala gorąca pochłaniajaca moje ciało od wewnątrz. Zaczęlam się bawić Jego włosami. Ten pocałunek musiał coś dla niego znaczyć. Nie zrobił by tego tak po prostu bez rzadnego powodu. Zapomniałam o problemach, które mnie otaczają o Arturze - mojej miłości. Oddałam się chwili. Moje ciało pasowało do jego ciała. Położyliśmy się na łóżku. Było tak wspaniale. Całowaliśmy się. Ja leżałam na nim. Pawłowi to nie przeszkadzało. Chyba lubiał jak dziewczyna przejmuje inicjatywę. Nigdy nie zapomnę tej pięknej chwili. Myśleliśmy, że dojedzie do czegoś więcej, gdy do pokoju weszła Monika. W jednech chwili przypomniałam sobie , że mam chłopaka, że jestem na odwyku i że nie ma czegoś takiego tutaj jak prywatność. Paweł chciał jeszcze mnie całować ale ja odmówiłam. Pośpiesznym krokiem usiadłam na łóżku, odsunęłam się od niego. Nie miał mi tego za złe. Monika przez dłuższy czas patrzyła się na nas. Widziałam w jej oczach smutek, rozpacz i tęsknotę. Po dłuższej chwili przemówiła :
- Ordynator już wrócił. Więc koniec z naszej sielanki. Zaczną się spotkania. - koniec naszej sielanki? Co miała na myśli?
- O której jest spotkanie? - zapytał Paweł. Ja nie byłam w stanie. Nie mogłam nic z siebie wydusić.
- Ja właśnie w tej sprawie. Za pięć minut jedno się zacznie. Macie przyjść. Włodzimierski chce z wami pogadać. Sądzę że to coś ważnego. Ogarnijcie się jakoś i chodźcie.
- Zaraz będziemy. - odpowiedziałam.
Gdy Monika wyszła patrzyłam się na Pawła. W jego oczach widziałam, że chce powtórzyć to jeszcze raz. "Nie teraz Paweł, nie teraz". Pomyślałam. Wyszliśmy z mojej izolatki. W pokoju czy w pomieszczeniu raczej, gdzie odbywały się spotkania nikogo nie było. Byłam znowu tylko ja Paweł i ku naszemu zdziwieniu ordynator...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Statystyka

Moi narkomanie :)