niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 18


Z perspektywy Artura


Dzień zaczął się jak zawsze nic nie wskazywało na to że coś ma się wydarzyć. Poszedłem jak zawsze do sklepu po bułki i kawę. Już miałem wychodzić, gdy do sklepu wbiegła dziewczyna. Miała około 20 lat tak jak ja. Ubrana była w czarne sprane rurki, t-shirt z AC/DC. Jej piękne kręcone brąz włosy zwisały delikatnie po za ramiona. Wpadła na mnie, widziałem że jest zdenerwowana. Czegoś się bała. Za nią wpadło dwóch facetów i trzy dziewczyny. byli podobnie do niej ubrani. Obroniłem ją. Widziałem że jednego z nich szczególnie się boi. Robert - jego się bała. Po całym tym zamieszaniu zaprosiłem ją na kawę. Miała na imię Magda. Magda, nie wiedziałem że to imię, ta dziewczyna odmieni całe moje życie. Od razu zakochałem się w niej. Gdy wyszliśmy pocałowałem ją. Nie zgniewała się. Chyba też jej się spodobałem. Tej nocy myślałem o niej i to dużo.
Następnego dnia po południu zadzwonił telefon. To Magda. Była cała zapłakana, nie wiedziałem o co chodzi, kazałem jej przyjść pod tą samą kafejkę co wczoraj. Widziałem w jakim jest stanie. Nie mogłem jej od tak po prostu zostawić. Przytuliłem ją. To dla mnie wiele znaczyło, że zwracała się do mnie ze swoimi problemami. Opowiedziała mi wszystko. Teraz wiedziałem co się stało. Zabrałem ją do parku. Rozmawialiśmy koło Samotnego Drzewa, to miejsce stało się dla nas obojga wyjątkowe. Pocałowałem ja po raz drugi. Tym razem nie w policzek  ale w usta. Miała je takie słodkie. Ucieszyłem się, gdy odwzajemniła pocałunek. Pierwszy raz powiedziałem dziewczynie swoje uczucia. Tylko Magda nie była jakąś zwykłą dziewczyną w moich oczach, dla ,mnie ona cała była wyjątkowa. Powiedziała mi, że nie może wrócić do domu, nie po tym co zrobiła. Zrozumiałem, zaproponowałem jej żeby tą noc spędziła u mnie. Ufała mi, ja jej też. Całą noc rozmawialiśmy. Gdy widziałem już, że jest bardzo zmęczona i że zasnęła, wziąłem ją delikatnie na ręce i zaniosłem do swojego pokoju. Przykryłem kocem. Tak słodko spała, była taka spokojna. Zrozumiałem że Magda jest inną dziewczyną niż te które dotąd poznawałem, jest po przejściach. Nie przeszkadzało mi to. Kochałem ją. Musiałem się tylko dowiedzieć jak jej pomóc z tego wszystkiego wybrnąć. Jeszce tej samej nocy szukałem artykułów o narkomanii, niestety na próżno. Dowiedziałem się niewiele. 
Następnego ranka wstałem wcześniej. Zrobiłem jej śniadanie. Wyglądała tak uroczo w swoich rozpuszczonych włosach i zaspanych oczach. Niestety musiałem iść do pracy, nie chciałem jej zostawiać samej. 
Nie widziałem jej już tego dnia. W nocy też  nie przyszła do mnie do domu. Bałem się o nią. Czułem że coś jest nie tak.
Następnego dnia rano ktoś zadzwonił domofonem. Zszedłem  na dół. Wiedziałem że to Magda. Słyszałem jak głos jej drży. Uciekła, przestraszyła się mnie. Krzyczałem za nią, biegłem. Jest szybsza ode mnie. Przewróciła się, podbiegłem do niej. Była trochę okaleczona ale na policzku miała siniaka, wiedziałem co się stało. Ona wzięła, była u Roberta tamtej nocy. Nie byłem na nią zły  czy wściekły. Kochałem ją a jeżeli się kogoś kocha to nie jest się na niego złym za to co robi, tym bardziej że Magda jest narkomanką. Patrzyłem na nią, pocieszałem. W jednej chwili mogłem ją stracić. Magda zaczęła się dusić, nie mogła złapać powietrza. Płakała. łzy spływały jej po policzkach. Zadzwoniłem po pogotowie. Przyjechali jak najszybciej, byli w pobliżu. Teraz dopiero uświadomiłem sobie ile Ona dla mnie znaczy. 
Magda była pół roku w śpiączce. Czekałem, wciąż czekałem aby się wybudziła. Pielęgniarki pozwoliły mi spać na oddziale. Modliłem się codziennie do Boga aby Ona mogła żyć. Chciałem abym ja nie żył a ona żeby po prostu mogła znowu otworzyć oczy. Gdy już traciłem wszystkie nadzieje obudziła się. Mój największy skarb na świecie obudził się. Nie mogłem płakać, nie chciałem aby widziała jaki jestem słaby, nie teraz. Opowiadałem jej wszystko po kolei co się wydarzyło. Jak to Magda zapytała się czy coś jej nie ominęło. Gdy dowiedziała się, że jej najlepsza przyjaciółka Mariola zmarła z przedawkowania zaczęła płakać. Nie chciałem jej uspokajać, wiem że każdemu dobrze zrobi , gdy się wypłacze od czasu do czasu. Magda szybko zasnęła, była bardzo wyczerpana. 
Po kilku dniach zawiozłem ją na odwyk, nie chciała tego ale ja chciałem ją wspierać. Chciałem ją wspierać jak się tylko da. Kocham ją. Wiedziałem że długo się nie zobaczymy. Tego dnia pogrążałem się w smutku, nie poszedłem nigdzie. Zostałem w domu.
Dzień za dniem mijały tak wolno gdy Magdy nie było. Pewnego dnia ktoś zaczął walić w drzwi mojego mieszkania. Otworzyłem. To był Robert. Zastanawiałem się czego on ode mnie chce. Przyłożył mi pistolet do głowy. Zrozumiałem że chodzi o narkotyki. Zaczął wszystko rozwalać u mnie w mieszkaniu. Był nagrzany. Dąłem mu pieniądze za działkę Magdy. Gdy już sądziłem, że sobie pójdzie on strzelił mi w ramie. Wyszedł z mojego mieszkania, zostawił otworzone drzwi. Po pół godzinie, ktoś zadzwonił domofonem. Resztkami sił odebrałem. To była Magda. Powinna być na odwyku. Gdy mnie zobaczyła, przestraszyła się. Zadzwoniła na pogotowie. Ja nie miałem siły. Robert mnie pobił i postrzelił. Czułem że tracę siły. Magda starała się zatamować krwawienie. Gdy już pogotowie przyjechało powiedziałem ostatnie słowa do Magdy "kocham cię" potem zasnąłem.
Podobno byłem w śpiączce. Z tego wszystkiego, gdy zasnąłem słyszałem tylko to co Magda do mnie mówiła. Czułem jej obecność. 
W śpiączce farmakologicznej byłem kilka dni, gdy się wybudziłem Magda nic nie pamiętała. Tomek ją pobił. Ta dziewczyna cały czas wpadała w tarapaty. To właśnie w niej kochałem. Chciałem jej wszystko opowiedzieć ale nie miałem siły. Pocałowałem ją, głupi sądziłem, że to coś da ale dało, Magda wszystko sobie przypomniała. Opowiedziała mi co działo się na odwyku. Przez chwilę ogarnęła mną złość. Sam nie wiedziałem co mam myśleć. Zastanawiałem się czy ją jeszcze kocham. Odgadła że chcę aby wyszła.
Minęło kilka miesięcy, gdy po raz ostatni widziałem Magdę. Znajomi mówili mi abym się nią nie przejmował, że nie jest mnie warta. Pewnego dnia poszedłem z nimi na piwo. Po kilku piwach poderwałem jakąś dziewczynę całkiem zapomniałem o Magdzie. Ola - tak nazywała się dziewczyna, którą poznałem. Zakochała się we mnie. Zapytałem ją czy chce ze mną chodzić ona odpowiedziała że chce.
Kilka dni później dostałem list od Magdy, chciała abym się z nią spotkał koło Samotnego Drzewa. Byłem wtedy z Olką. Przyszliśmy w to samo miejsce, gdy zobaczyłem Magdę wszystko powróciło, wszystkie wspomnienia. Jednak chciałem jej pokazać, że ja już poukładałem sobie życie. Magda powiedziała, że nie będzie mi już go komplikować oraz że już po raz ostatni ją widzę. Nie ucieszyły mnie te słowa... . 
20 kwietnia a więc w dzień urodzin Magdy dostałem od niej wiadomość. Wiedziałem co chce zrobić. Od razu pobiegłem do parku. Zobaczyłem jak leży bezwładna na trawie a koło niej jest dużo krwi. Nie mogłem jej stracić. Teraz wiem, że popełniłem błąd zdradzając ją. Nie obchodziło mnie to że ona też mnie zdradziła z Pawłem, który jej w ogóle nie kochał. To nie było w tej chwili najważniejsze. Podbiegłem do Magdy, złapałem za nadgarstki i przytuliłem. Ona nie mogła umrzeć. Nie teraz... . Przytuliłem ją i poczułem jej zapach, pocałowałem ją aby poczuć smak jej soczystych a zarazem słodkich ust. Zacząłem krzyczeć , krzyczeć tak głośno że tchu brakło mi w piersi. Widziałem jak cierpi i do czego doprowadziła ją jej miłość do mnie... . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Statystyka

Moi narkomanie :)