wtorek, 21 maja 2013



Miłość z przypadku. 


Kolejny raz robię to samo, kolejny raz MY użalamy się nad sobą. Skończmy to. Wiem, że kochamy się nawzajem ciąć, połykać nawzajem naszą krew, całować się po świeżych ranach, spowodowanych przez ludzi, których kochamy. Wiem, że czekasz na to aby usiąść ze mną w koncie, wziąć żyletkę i się pociąć, przeciąć  powierzchniową skórę, po której będą spływać powolne strużki krwi, dające ukojenie, odizolowanie się od świata. Czy dlatego jesteśmy ze sobą? Czy tylko dlatego się kochamy, ponieważ robimy to samo? Oboje zakochaliśmy się w sobie na imprezie, po tym, gdy znalazłeś mnie z saszetką tabletek nasennych. Pamiętam metaliczny posmak na ustach, pamiętam  posmak krwi. Pamiętam posmak twych ust. Czy już nie mamy uczuć? Czy nie mamy już siły aby żyć? Za każdy razem, gdy do siebie przychodzimy, bierzemy tabletki, szczęśliwi w innym świecie, zapominamy o rzeczywistości. Każdy raz zbliża nas do śmierci, której tak bardzo oczekujemy. Kochanie choć do mnie, weźmiemy ostatni raz, dawkę po której już nie powrócimy. Wiem, że tego chcesz jak ja... .Śmierć jest najlepszym rozwiązaniem... . 















niedziela, 19 maja 2013



Pomóżcie dziewczynie !

Cześć, chciałam dodać posta informującego was o tym, że jest pewna dziewczyna Ola, pisze bloga. Inna tematyka, może komuś się spodoba, przypadnie do gustu bardziej niż mój. Tutaj macie linka --------> http://historie-pisane-snami.blog.pl/

sobota, 18 maja 2013



Alone... .  

Wstaję rano, jak zwykle to samo. Spaceruję po domu, który jest pusty. Patrzę przez okno, do kuchni wpadają ciepłe promyki słońca. Czasami myślę " to mój ostatni rok", wychodzę na dwór pospacerować. Czuję na sobie dreszczyk, gęsia skórka pojawia się na całych moich ramionach. Lekki powiew chłodnego, wiosennego wiatru otula moje ciało. Zamykam oczy, czuję się jak zwykle : samotna. Nic się nie zmienia. Wkładam ręce do kieszeni  swetra, czuję miękkość materiału. Wspomnienia wracają... Zawsze wracają, gdy ich nie potrzebuję. Nie ukrywam już swych łez. Idę polną drogą, niebo jest błękitne. Po mych policzkach spływają pojedyncze łzy, pozwalam im wynurzyć się na swą powierzchnię. Dają ukojenie, dają ukojenie bólowi, który codziennie rano mnie budzi. Codziennie... . Czy to się kiedyś skończy? Ludzie cieszą się ze swojego życia, nie patrze na innych. Nie porównuję swojego życia do ich. To byłoby bez sensu. Czuję muskającą mnie trawę pod stopami. Przez moment czuję się wolna, wolna od wszystkiego lecz to znowu nadchodzi. Znów jest za moim ramieniem, czy już pora na mnie? Odwracam się powoli, czuję oddech śmierci na swojej skórze. Ona się mną bawi, jak zawsze bawi się mną. Wracam do domu, nikogo w nim nie ma. Zostawić list? Uciec od rzeczywistości? Czy zanurzyć się w codziennej rozpaczy? Ostatnia modlitwa, dziwne że ludzie zawsze ją odprawiają przed śmiercią. Nigdy nie wierzyłam w Boga ale może mi w tym pomoże. Może chociaż raz wysłucha prośby egoistycznej kobiety. Nie boję się Jej. Odliczam tabletki nasenne. Odliczam wystarczającą ilość aby zasnąć na zawsze, pozostać w żelaznym śnie. Zaczynam się śmiać, myślę " robię to samo co Weronika z książki Paulo Coelho", rozbawiło mnie to. Połykam pigułki, po kilku minutach nie ma już żadnej. Z trudnością sięgam po kartkę i długopis. Czy zrozumieją? Może odkryją sęk w tym co zrobiłam. Pozostawiam po sobie tylko ciało i kartkę z napisem : "Przepraszam was za to, że się urodziłam" .











wtorek, 14 maja 2013

Oczyszczajmy swą wyobraźnie przelewając wszystko na kartkę... nie na rękę, która i tak już ma za dużo ran... . 

Dziewczyna wstaje rano, widzi dobrze znaną jej twarz w odbiciu lustra, co ma powiedzieć? Zaśmiać się? Dzień mija jak każdy, samotność dobija coraz bardziej, nie wytrzymuje  tego po woli. Nic nie daje mi nadziei. To już nie ta sama dziewczyna, ona by tak nie postępowała, nie robiła by tak. Ta piękna brunetka o uroczych oczach odeszła w nieznane... . Nicość wżera się w jej duszę coraz bardziej... ma pokochać? Po co? Aby znowu kogoś zranić swym uczuciem? Ona woli pozostać w samotności do kresu swych dni, których tak nie wiele jej pozostało. Pamięta dokładnie swój pierwszy raz... pierwszy raz, gdy zraniła swe ciało, któż nie pamięta tej ulgi? Tego jak krew powoli spływała z dłoni na poduszkę, kalecząc dłonie, które ją trzymały? Czy coś da jej nadzieje? Ona już sama tego nie wie, ma same niewyraźne myśli, wszystko ją przytłacza, jej dar... . Ile razy na dzień zobaczy jeszcze wśród żywych, topielców? Ile jeszcze razy musi zobaczyć w śnie czyjąś śmierć aby zrozumieć, że czas ratować siebie i innych? Czy da radę... . 
\







niedziela, 12 maja 2013


"To jest decydujący moment, chcemy przejść przez śmierć bezboleśnie i godnie"

Przychodzą takie momenty, że człowiek chce ze sobą skończyć. Ludzie mówią "masz dopiero 15 lat życie przed tobą". Tylko nie zdają sobie sprawy jak z nami jest źle. Sądzimy że to normalne, przyzwyczajamy się... ale pewnego dnia wszystkie emocje biorą górę... . Nie wiemy co z nami się dzieje, szukamy siebie sprzed kilku lat... ta sama osoba już nie powróci. Chcemy aby ktoś nas pokochał, zaopiekował się nami ale zamykamy się w sobie... . Te rany... blizny pokazują nam nasze problemy, gdy sięgamy po żyletkę sądzimy że się rozpłyną jak mgła. Jednakże one nawracają. Idziemy w końcu na most.... bierzemy tabletki lub żyletkę . Skaczemy z mostu.... łykamy tabletki.... przecinamy powoli rękę. Życie ukazuje nam się przed oczyma. Chcemy wrócić... wiemy że to się nie uda. Chcemy dalej żyć, naprawić wszystko... . Nikt nie zna naszej tajemnicy, zabraliśmy ją  po sam grób... razem ze swą duszą...  .











"Świat zamknięty rany otwarte, otwarty świat rany zamknięte"


Otwarte rany, które wciąż krwawią tym samym płynem... ten sam znienawidzony ból, po którym czujesz się lepiej, dzięki któremu problemy odpływają a ty czujesz pustkę. Łzy spływające po policzkach mieszające się z krwią... po co to wszystko? Czy to coś daje? Zostają blizny, przypominające nam o dawnych osobach, problemach. Ciepło spawające nas od środka, dzięki któremu czujemy się bezpiecznie lecz nie na długo... dla nikogo nic nie znaczymy, jesteśmy nikim w kogoś oczach... w oczach kogoś kto jest dla nas całym życiem. Już nie panujemy nad emocjami... pozwalamy aby łzy wypływały z naszych oczu, robimy to bo wiemy, że nie mamy innego wyjścia. Zawsze jest wyjście, tylko odszukanie  go jest cholernie trudne. Często bywa, że go nie znajdujemy... przemyślany wszystko, dokańczamy różne czynności, żegnamy się ze światem. Sięgamy po ostateczną broń... jest nią śmierć. Ona kończy wszystko, jest jak dobra przyjaciółka. pozwala nam zatoczyć się w otchłani namiętności i bólu. Czy mamy napisać list? Czy mamy ich przepraszać za to czym jesteśmy? Oni nie zrozumieją.... nigdy nie zrozumieją. Więc warto sobie zadać pytanie przed wzięciem żyletki w pokaleczone dłonie i czystą duszę, zadać pytanie czy warto.... .







Statystyka

Moi narkomanie :)