Moje myśli :D
Ciągle się kłócimy, nie wytrzymuje już tego..ty wyjeżdżasz ja zostaję...serce krwawi, wiem
że to tylko kilka set kilometrów...ale boję się, boję się utraty ciebie, nie wiedziałam że po raz ostatni cię widzę...wypadek samochodowy...jestem na twoim pogrzebie...wyglądasz jak anioł...ciemne kręcone brąz włosy oplatają twoją twarz, cerę masz jak anioł..taką porcelanową...po raz ostatni widzę cię...twoje ciało...smutek ogarnia mnie coraz większy...mam dość...nie wytrzymuje...już ponad rok jak ciebie nie ma ...serce pęka z tęsknoty...wykrwawiam się do środka swego ciała...umieram...widzę cię...jesteś w takiej jasnej pięknej poświacie...nic się nie zmieniłeś....moja miłość do ciebie się nie zmieniła...teraz jesteśmy dwoma aniołami szybującymi ponad chmury...na zawsze razem...
Oczy, twe oczy lśnią...stoimy na przerwie..spojrzenia się spotykają...łapiesz mnie za rękę...poczułam twoją dłoń na mojej...uśmiechasz się do mnie...wiesz że się w tobie zakochałam...a ty we mnie...podchodzisz bliżej...opieramy się o ścianę...nie zważamy na nic ...czuję twój oddech...wpatruję się w twoje oczy...są piękne...takie brązowe...jak czekolada...zamykam oczy...czuję twoje usta ...oblewa mnie fala gorąca...czuję że topnieję...trzymasz mnie jeszcze mocniej a ja ciebie...dotykam twoich włosów...twoje usta wtapiają się w moje...ziemia drgnęła...mam motylki w brzuchu...dzwonek...lekcja się zaczęła ale dla mnie czas się zatrzymał...przestajesz mnie całować...puszczasz moją dłoń z objęcia...oddalasz się do klasy...ja idę do swojej...wiem że mnie kochasz...przy tobie czuję się tak bezpieczna a w twych objęciach tak jakbyś bronił mnie przed całym złem tego świata...
Idę przez szkolny korytarz...moja głowa idzie na dół gdy cię widzę czemu jest mi wstyd? Przecież ty nie odpisujesz, nie dzwonisz, ja nic nie zrobiłam, może to przez to że za bardzo ci ufałam..jednak nauczyłeś mnie czegoś...nie poddawać się....nie patrzeć na innych co mówią, jednak sam tak robisz...wyszłam ze szkoły czuję się wolna..wolna od ciebie nie od nauczycieli...nareszcie mogę poczuć się szczęśliwa, jednak nie...jesteś na przystanku autobusowym...widzę cię...boję się...ale czego? Przechodzę koło ciebie siadam...nie patrzysz na mnie...wyciągasz telefon...piszesz sms...nie do mnie...po chwili dzwoni ci komórka...odbierasz...mówisz "cześć kochanie jasne, że do ciebie przyjadę"..jestem smutna...rozpacz pożera mnie...czuję że coś spływa mi po policzku...to łza..płaczę przez ciebie....rozkochałeś mnie w sobie i porzuciłeś...odchodzisz...ja zostaję...
Wow. To jest niesamowite! Masz ogromny talent. :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: calietia.blogspot.com