środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 3  " Nieoczekiwany gość"

Po wczorajszym spotkaniu z Arturem poczułam się lepiej, nareszcie mogłam się komuś wyżalić. Wymieniliśmy się numerami telefonów. Nie sądziłam wówczas, że kogoś mogę obchodzić i to jeszcze kogoś z płci przeciwnej.
Po powrocie do domu a było już dość późno wróciłam do swojego pokoju. Nie mogę już tam być, mieszkać tam. To pomieszczenie ciągnie za sobą zbyt wiele traumatycznych dla mnie przeżyć. Spojrzałam tylko na swoje łóżko wzięłam ręcznik z szafki, piżame i koc. Poszłam się wykąpać i położyłam się spać do salonu. Nie mogłam zasnąć, dręczyły mnie myśli z mojej przeszłości.
Następnego dnia już z rana była kłótnia z rodzicami, a przecież ledwo co wstałam:
- Znowu jesteś naćpana! Jak możesz ranić tak swoją matkę! - rzucił ojciec. Nawet nie wiedział, że jestem czysta...czysta jak łza. Do salonu weszła moja mama jak co rano w niebieskim jedwabnym szlafroku.
- O co chodzi? Wojtek czemu na nią krzyczysz?! Znowu coś przeskrobała?- Wojtek tak miał na imię mój ojciec. Mama zawsze mówiła mu po imieniu przy mnie.
- Nie widzisz? Zośka! Ona znowu coś brała. To widać na kilometr!! Ja z tą dziewuchą nie wytrzymam już ani jednego dnia dłużej. Musisz coś z nią zrobić! Powinna chodzić na studia jak inne młode kobiety w jej wieku, a nie ćpać z jakimiś lumpami pod blokami.- nic o mnie nie wiedział, z resztą nie tylko on, matka też o mnie nie wiedziała. Ja tylko wiedziałam jaka jestem i na co mnie stać.
- Skąd wiesz, że brała? Sprawdzałeś ją? Chyba nie. Magda nie brałaś prawda? Nie mogłaś znowu mi tego zrobić. - matka zaczęła mówić już łamliwym głosem , chyba chciała się rozpłakać. To do niej podobne zawsze nadrabia płaczem jak coś nie wychodzi po jej myśli.
- Nie, nie brałam. Przecież nie mogę. Jestem po odwyku. - odpowiedziałam choć dobrze wiedziałam, że ojciec mi nie uwierzy.
- Kłamiesz!!! Wiem, że brałaś widać to po tobie. Pokarz ręce! No już! Chyba się nie boisz?! - ojciec zaczął na mnie coraz bardziej krzyczeć. Przestraszyłam się go. Tak jak kazał pokazałam mu ręce, podwinęłam rękawy. Nie miał nic do powiedzenia przecież nie kłamałam, nie brałam nic.
- Co?! Ojczulku zgłupiałeś?! Głupio ci się zrobiło, że tym razem mnie nie przyłapałeś? - miałam już tego dosyć dlatego zaczęłam pyskować ojcu. On nic nie odpowiedział. Stał jak wryty. Mama tylko na niego z boku patrzyła zapłakana. Czy to nie jest dziwne, że niby taka z pozoru spokojna rodzina ma tyle tajemnic przed całym światem? Cóż pozory mylą.
- Przeproś ją...słyszysz?- mama powiedziała coś pod nosem, że tylko ja mogłam ją usłyszeć bo stała koło mnie. Musiała więc powiedzieć jeszcze raz tyle, że tym razem głośniej. - Przeproś ją Wojtek!. - musiał być to wstrząs dla ojca , przecież kobieta na niego krzyknęła 

- Przepraszam. Nie powinien ciebie obwiniać ale Magda wiesz, że ja z mamą nadal ciebie kochamy bez względu na to co robisz. - czy tylko ja się przesłyszałam czy matka również, ojciec po raz pierwszy odkąd pamiętam przeprosił mnie i powiedział, że mnie kocha.
 Była chwila milczenia jak zawsze po każdej kłótni z rodzicami. Czasem wydawało mi się, że jest to tak zwany żal za grzechy- taka cisza. Wszystko to przerwał głośny dzwonek telefonu. Mama odebrała:
- Słucham. Kto mówi?
- Czy jest Magda w domu? Z tej strony Tomek.
- A to ty Tomek. Jest w domu. Chcesz ją do telefonu? - gdy usłyszałam imię od razu chciałam uciec, zamknąć się gdzieś w pokoju żeby nikt mnie nie znalazł. Czemu nie mógł zadzwonić Artur na domowy...ach tak nie miał numeru telefonu domowego.
- Nie, nie chcę jej do telefonu. Chciałbym do państwa przyjść. Mogę? Muszę z Magdą coś ważnego państwu ogłosić.
- Oczywiście, że możesz. O której chcesz przyjść? Może na obiad? Byłoby miło. - na obiad? Jak ona mogła go zaprosić? Przecież zerwaliśmy ze sobą jakieś 5 lat temu. Tomek był moim pierwszym chłopakiem na poważnie. Znaczy takim, którego przedstawiłam rodzicom.
- Dobrze, przyjdę na obiad. Tylko proszę uprzedzić Magdę aby ładnie się ubrała. Do widzenia.
- Do widzenia. - gdy mama się rozłączyła od razu chciałam wiedzieć po co Tomek dzwonił.
- Mamo po co On dzwonił?! Przecież my zerwa...- musiałam urwać. Rodzice nadal nie wiedzieli, że ze sobą nie chodzimy a może wiedzieli tylko nie chcieli w to uwierzyć?.
- Tomek przyjdzie na obiad, powiedział abyś się ładnie ubrała bo macie nam coś ważnego do powiedzenia. - co mieliśmy ważnego do powiedzenia? Co on znowu  wymyślił?
- To wspaniale - powiedział ojciec. - Dawno go nie widziałem. - po tych słowach wzięłam swój koc i poszłam do swojego pokoju.
Byłam zdenerwowana. Co on może ogłosić moim rodzicom? Co my mamy im ważnego do powiedzenia? Nie ubrałam się ładnie bo powiedziałam sobie to wcześniej jak wyszłam z odwyku, że nikt nie będzie mi mówił co mam robić. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Już wiedziałam, że to Tomek. Zeszła więc na dół.Mama tylko na mnie zerknęła. Chyba nie spodobały jej się moje czarne sprane rurki i wymięty czarny t-shirt z AC/DC.  On już tam był z kwiatami dla mamy i z whisky dla mojego ojca. Był dziwnie ubrany. Jakby miał iść na kogoś ślub. Wtedy nie wiedziałam o co jeszcze chodzi. Poszliśmy do salonu. Zaczęła się jak zwykle pogawędka o studiach na które ja nie miałam zamiaru iść. Rodzice lubili Tomka, uważali go za ideał przyszłego męża dla ich córki. Gdy jedliśmy obiad, nagle Tomek wstał. Chciał wznieść toast albo co najgorsze powiedzieć coś ważnego moim rodzicom. Wziął mnie za rękę i powiedział do mnie na ucho "Jesteś już moja" Po chwili doznałam szoku:
- Chciałbym coś ogłosić.- Jego ton głosu był poważny. - Zamierzamy się pobrać. Ja i Magda chcemy wziąć  ślub. - po tych słowach zrobiło mi się słabo. Przecież ja go nie kochałam. Co on sobie myślał?! Że ja jestem jakąś rzeczą, przedmiotem który może sobie wziąć!?
- To wspaniale! Czemu nie chciałaś nam nic powiedzieć Magda? To dlatego po przyjeździe byłaś taka rozdrażniona? - ojciec przeholował. Ja nie mogłam nic powiedzieć, zabrakło mi tchu w piersi, język utkwił mi w gardle.
- Kochanie to naprawdę wspaniała nowina. Ja z tatą bardzo się z tego powodu cieszymy - mama była tak podekscytowana jakby sobie kupiła nowe buty czy perfumy. Ja wcale taka zadowolona nie byłam. Nagle z mojego gardła wyrwał się krzyk rozpaczy i wściekłości.
- Mam tego dość!!! Co ty sobie Tomek wyobrażasz?! Nie jestem twoją własnością! - wyrwałam mu moją rękę, którą trzymał i wybiegłam z domu.
Zadzwoniłam do Artura cała zapłakana. Chciałam się z nim spotkać. Tylko on mnie rozumiał na tym całym świecie. Przez telefon chyba mało co zrozumiał i kazał mi przyjść do tej samej kafejki co wczoraj. Musiałam się przytulić i wypłakać do jakiejś bliskiej osoby. Artur był dla mnie właśnie taką bliską osobą... .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Statystyka

Moi narkomanie :)