Rozdział 1 - "Powrót do domu "
Wszystko zaczęło się od nowa. Nowa szkoła, znajomi, nowe miasto i cała ta atmosfera, gdzie nikt nikogo nie zna i wszystko jest pod znakiem zapytania. Tamte życie każdy chciałby wymazać choć wszyscy, którzy byli ze mną na odwyku dobrze wiedzą, że to niemożliwe. Jednak każdy dobrze wie, że wymazanie tylu lat ze swojej przeszłości jest rzeczą niemożliwą. Narkotyki wciągły nas w to bagno z którego musieliśmy sami wyjść. Było ciężko, ale miłość dawała nam nadzieję na lepsze jutro. Po wyjściu z tego wszystkiego (przynajmniej tak nam się zdawało) zaczęliśmy planować naszą przyszłość. Ja Magda dziewczyna, która jeszcze dwa lata temu ćpała jakby oszalała ze swoimi niby przyjaciółmi i chodziła z nimi do największych i najgorszych spelun na świecie. Czy mogło się jednak coś zmienić?
Wróciłam po terapii do domu, rodzice przyjęli mnie jak najcieplej, najlepiej. Jeszcze mnie kochali. Kto by pomyślał, że dziewczyna z dobrego domu, dobrze wychowana nieznająca tych wszystkich rodzai narkotyków i tego "innego" jakże ciężkiego życia, mogłaby się tak stoczyć? Na same dno? Jednak jest to możliwe. Rodzice oczywiście wszystko zamaskowali, zatarli ślady nie ujawnili nic przed rodziną o moim uzależnieniu. Zawsze patrzą i zwracają uwagę na to co inni powiedzą, a nie na to co dzieje się u nich w rodzinie. Wracając jak mnie przyjęli. Zachowywali się jakby nic się nie stało, jakby te pięć lat w ogóle się nie wydarzyło. Szczerze mówiąc wkurzyło mnie to i już na początku wykrzyczałam wszystko co o nich myślę i o tej całej ich "sztucznej miłości", którą mnie niby kochali.
Gdy weszłam do swojego pokoju zastałam to samo co zostawiłam. Nic nie sprzątnęli po tym jak zabrało mnie pogotowie bo chciałam sobie zrobić ten ostatni strzał nazywany "złotym strzałem". Zakrwawiona strzykawka leżała na biurku po prawej stronie od kona. Nienaruszona. Ampułki leżały obok niej oczywiście puste. Na łóżku leżała pościel i mój misiek cały poszczerbany, brudny. Jest taki bo gdy brakowało mi towaru dostawałam szału, sądząc, że nie dam sobie rady bez kolejnego zastrzyku. Rwałam, wyrywałam wszystko co się dało z miśka, pościel również jest w krytycznym stanie po moich atakach złości i po kilku zapaściach jakich doznałam. Myślałam wtedy, że już ze mną koniec a On dawał mi kolejną szansę na życie, którą ja marnowałam kolejnym zastrzykiem. Gdy usiadłam na łóżku poczułam swąd wydzielający się z pościeli. To był pot, krew, zapach narkotyków. Pomyślałam wówczas czy chociaż tego moi rodzice nie mogli by wyrzucic z mojego pokoju, przecież wiedzieli, że wrócę kiedyś z odwyku i będę na głodzie. Może już mnie nie kochali tak jak kiedyś przed tym wszystkim? Cóż ja i tak miałam ich w dupie. Nie chcieli zauważyć, że ich jedyna córeczka może mieć uzależnienie i to jeszcze tak niebezpieczne. Teraz mogę się przyznać, że byłam narkomanką, jestem narkomanką i będę narkomanką. Z tego całego zamyślenia i powrotów do tamtych pięknych czasów, gdzie miałam kupę forsy i towar był wszędzie wyrwał mnie dzwonek mojej komórki. Wyjęłam ją z kieszeni spodni i odebrałam telefon :
- Halo? Kto mówi?
- To ja nie pamiętasz mnie, twój chłopak.
Ach tak to ten mój niby chłopak, który powiedział, że nie chce mnie znać po tym jak zobaczył mnie naćpaną koło szkoły. A teraz nagle się odezwał. Po pięciu latach.
- Pamiętam jak przez mgłę, to ty jesteś tym, który powiedział, że nie chce mnie znać. Bo po co mu dziewczyna narkomanka? Tak pamiętam.
- Magda daj spokój, przecież byłem dzieckiem ty z resztą także. Mieliśmy po 15 lat. Chciałbym się z tobą zobaczyć. Czy jest taka szansa?
- Tomek, Tomek. Oczywiście że .....nie . Nie ma takiej szansy. Zerwałeś ze mną pamiętasz? Ja pamiętam i to bardzo dobrze. Więc z łaski swojej spierdalaj. - nie mogłam uwierzyć, że ja taka niby skryta dziewczyna zmieniłam się w bezlitosną , oschłą i egoistyczną dziewczynę . Cóż narkotyki zmieniają ludzi, głupie gadanie psychiatrów. Narkotyki po prostu wyciągają z ludzi tą mroczną złą stronę, której nie chcemy na co dzień okazywać. - Muszę już kończyć Tomek. Pa.
- To do zobaczenia Magda.
Do zobaczenia? Naiwniak. Po tym jak mnie zostawił oczekuje, że mnie zobaczy.
Jeszcze tego samego dnia zobaczyłam się ze swoimi znajomymi a przynajmniej chciałam żeby byli moimi tymi samymi znajomymi. Oni już byli naćpani, ja odmówiłam zastrzyku...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz