Nie umieraj, wtedy nigdy nie dowiesz się komu na tobie zależy...
Bawi się nim... wyśmiewa go. Czemu? Niech cierpi, jest kobieciarzem, czego od niej chce. Ona się nim nie przejmuje, pieprzy wszystko. Ma wszystko w dupie. Jest taka, nikt jej nie zmieni, nikt nie da rady. Jednak facet się nie poddaje... brnie dalej, ona go olewa, bawi się nim, jego uczuciami. Wszystko jednak się zmienia, gdy on mówi jej, że ją kocha. Dziewczyna ma dość, dość wszystkiego... dosyć życia ... nie wytrzymuje tego. Pewnego popołudnia chce się zabić, jednak On o tym wie, ratuje ją. Pytanie - czemu? Czy na tym polega miłość? Na ratowaniu się nawzajem?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz