czwartek, 20 czerwca 2013

Śmierć... śmierć powolna i bolesna...

Ujrzałam je... zrozumiałam, zrozumiałam jaka jestem samotna.... ta samotność zabija. Co mam zrobić,a by było tak jak dawniej? Czasu nie cofnę, chciałabym i to bardzo, przenieść się do tamtej chwili, powiedzieć Ci coś innego, spojrzeć w Twoje oczy i zniknąć, prysnąć. Zniknąć jak wróżka, która spełnia czyjeś marzenia, lecz swoich nie jest w stanie zrealizować. Samotność, smutek wszystko na raz, to wszystko się kumuluję, nie wiem co robić, pomóż mi... ja umieram, umieram od środka. Chcę żyć... chcę żyć dla Ciebie.... czemu umiem pomóc innym, lecz nie sobie? Łza... łza spływa po moim policzku, powoli, delikatnie niczym mgiełka pragnienia za Tobą... po głowie wędruje mi Twoje imię, tak piękne a zarazem znienawidzone, pełne uczyć, których tak bardzo nie chcę już do Ciebie czuć. Skulona w kącie swojego pokoju, płacząca po nocach dziewczyna...  nie ma Cię, nie powrócisz, chcę iść w stronę światła. Gdzie są Twe ramiona wtulone we mnie? Gdzie Twe pocałunki, delikatne niczym płatki śniegu, które mrożą me usta, doprowadzając do dreszczyku na całej skórze... brak Ciebie jest jak brak narkotyku, ta samotność jest powolną śmiercią... śmiercią bolesną i powolną...








poniedziałek, 17 czerwca 2013

Śmierć

Życie jest przemijaniem. Można więc  zastanowić się, czym jest śmierć. Czy jest ona zbawieniem? Ile osób jej pragnie? Czy ona aż tak zbliża do siebie ludzi? Czym jesteśmy w obliczu umierania? Czy jesteśmy małymi zwierzątkami, kukiełkami czegoś większego, czegoś co kieruje całym naszym życiem? To tylko jedno cięcie, jedna linia, która może nas zbawić lub zamienić nasze życie w jedno wielkie piekło. Każdy zapomni, nikt nie będzie pamiętał o tym bólu, ranach, które zadajemy cały czas. Tak, to jest czas na płacz, płacz który pomoże, pomoże zapomnieć. Zobaczą me ciało, pozbawione jakichkolwiek ruchów, bezwładne ciało. Duch mój ujrzy światło dzienne i zrozumie, dlaczego, dlaczego chciałam to zrobić.  Gdy zobaczy świat, na którym żyłam, co mnie spotkało, zrozumie dlaczego siebie krzywdziłam, zadawałam rany. To bolało, piekło lecz zasłużyłam na wszystko co najgorsze na tym zasranym świecie. 
Krew, która daje ukojenie... żyletka, która rozumie wszystko...









niedziela, 16 czerwca 2013

Do wszystkich, którzy czytają moje opowiadania i wiersze!

Jeżeli macie ask.fm proszę was o lajki dla tego konta : http://ask.fm/De4dS0ul 
tutaj nie chodzi o "lansowanie się" , chłopakowi jest potrzebna pomoc, zostało mu rok życia.Wiem, ze może nie chcecie mi uwierzyć w moje słowa, ale ja was nigdy nie okłamuję, na blogu pisze całą prawdę o sobie, to też jest prawdą.  Jeżeli macie serce, pomóżcie chłopakowi. Pomóżmy Mu stanąć na nogi. Jeżeli uzyska odpowiednią ilość polubień, zainteresuje się nim fundacja TVN. Więc okażmy serce dla drugiego człowieka. 

wtorek, 21 maja 2013



Miłość z przypadku. 


Kolejny raz robię to samo, kolejny raz MY użalamy się nad sobą. Skończmy to. Wiem, że kochamy się nawzajem ciąć, połykać nawzajem naszą krew, całować się po świeżych ranach, spowodowanych przez ludzi, których kochamy. Wiem, że czekasz na to aby usiąść ze mną w koncie, wziąć żyletkę i się pociąć, przeciąć  powierzchniową skórę, po której będą spływać powolne strużki krwi, dające ukojenie, odizolowanie się od świata. Czy dlatego jesteśmy ze sobą? Czy tylko dlatego się kochamy, ponieważ robimy to samo? Oboje zakochaliśmy się w sobie na imprezie, po tym, gdy znalazłeś mnie z saszetką tabletek nasennych. Pamiętam metaliczny posmak na ustach, pamiętam  posmak krwi. Pamiętam posmak twych ust. Czy już nie mamy uczuć? Czy nie mamy już siły aby żyć? Za każdy razem, gdy do siebie przychodzimy, bierzemy tabletki, szczęśliwi w innym świecie, zapominamy o rzeczywistości. Każdy raz zbliża nas do śmierci, której tak bardzo oczekujemy. Kochanie choć do mnie, weźmiemy ostatni raz, dawkę po której już nie powrócimy. Wiem, że tego chcesz jak ja... .Śmierć jest najlepszym rozwiązaniem... . 















niedziela, 19 maja 2013



Pomóżcie dziewczynie !

Cześć, chciałam dodać posta informującego was o tym, że jest pewna dziewczyna Ola, pisze bloga. Inna tematyka, może komuś się spodoba, przypadnie do gustu bardziej niż mój. Tutaj macie linka --------> http://historie-pisane-snami.blog.pl/

sobota, 18 maja 2013



Alone... .  

Wstaję rano, jak zwykle to samo. Spaceruję po domu, który jest pusty. Patrzę przez okno, do kuchni wpadają ciepłe promyki słońca. Czasami myślę " to mój ostatni rok", wychodzę na dwór pospacerować. Czuję na sobie dreszczyk, gęsia skórka pojawia się na całych moich ramionach. Lekki powiew chłodnego, wiosennego wiatru otula moje ciało. Zamykam oczy, czuję się jak zwykle : samotna. Nic się nie zmienia. Wkładam ręce do kieszeni  swetra, czuję miękkość materiału. Wspomnienia wracają... Zawsze wracają, gdy ich nie potrzebuję. Nie ukrywam już swych łez. Idę polną drogą, niebo jest błękitne. Po mych policzkach spływają pojedyncze łzy, pozwalam im wynurzyć się na swą powierzchnię. Dają ukojenie, dają ukojenie bólowi, który codziennie rano mnie budzi. Codziennie... . Czy to się kiedyś skończy? Ludzie cieszą się ze swojego życia, nie patrze na innych. Nie porównuję swojego życia do ich. To byłoby bez sensu. Czuję muskającą mnie trawę pod stopami. Przez moment czuję się wolna, wolna od wszystkiego lecz to znowu nadchodzi. Znów jest za moim ramieniem, czy już pora na mnie? Odwracam się powoli, czuję oddech śmierci na swojej skórze. Ona się mną bawi, jak zawsze bawi się mną. Wracam do domu, nikogo w nim nie ma. Zostawić list? Uciec od rzeczywistości? Czy zanurzyć się w codziennej rozpaczy? Ostatnia modlitwa, dziwne że ludzie zawsze ją odprawiają przed śmiercią. Nigdy nie wierzyłam w Boga ale może mi w tym pomoże. Może chociaż raz wysłucha prośby egoistycznej kobiety. Nie boję się Jej. Odliczam tabletki nasenne. Odliczam wystarczającą ilość aby zasnąć na zawsze, pozostać w żelaznym śnie. Zaczynam się śmiać, myślę " robię to samo co Weronika z książki Paulo Coelho", rozbawiło mnie to. Połykam pigułki, po kilku minutach nie ma już żadnej. Z trudnością sięgam po kartkę i długopis. Czy zrozumieją? Może odkryją sęk w tym co zrobiłam. Pozostawiam po sobie tylko ciało i kartkę z napisem : "Przepraszam was za to, że się urodziłam" .











wtorek, 14 maja 2013

Oczyszczajmy swą wyobraźnie przelewając wszystko na kartkę... nie na rękę, która i tak już ma za dużo ran... . 

Dziewczyna wstaje rano, widzi dobrze znaną jej twarz w odbiciu lustra, co ma powiedzieć? Zaśmiać się? Dzień mija jak każdy, samotność dobija coraz bardziej, nie wytrzymuje  tego po woli. Nic nie daje mi nadziei. To już nie ta sama dziewczyna, ona by tak nie postępowała, nie robiła by tak. Ta piękna brunetka o uroczych oczach odeszła w nieznane... . Nicość wżera się w jej duszę coraz bardziej... ma pokochać? Po co? Aby znowu kogoś zranić swym uczuciem? Ona woli pozostać w samotności do kresu swych dni, których tak nie wiele jej pozostało. Pamięta dokładnie swój pierwszy raz... pierwszy raz, gdy zraniła swe ciało, któż nie pamięta tej ulgi? Tego jak krew powoli spływała z dłoni na poduszkę, kalecząc dłonie, które ją trzymały? Czy coś da jej nadzieje? Ona już sama tego nie wie, ma same niewyraźne myśli, wszystko ją przytłacza, jej dar... . Ile razy na dzień zobaczy jeszcze wśród żywych, topielców? Ile jeszcze razy musi zobaczyć w śnie czyjąś śmierć aby zrozumieć, że czas ratować siebie i innych? Czy da radę... . 
\







Statystyka

Moi narkomanie :)