Żyletka i nic więcej... .
Krew... krew spływająca po moich udach.... po moich kolanach i łydkach... chciałam tego jak nigdy, wiedziałeś o tym. Chciałeś mnie uratować. Lecz ja jestem już dawno twoja, tylko ty o tym nie wiesz. Jestem do ciebie przywiązana jak pies do właściciela... najlepsi przyjaciele. Spójrz co zrobiłam, nie boisz się mnie? Wiem o tym.. ty nie boisz się krwi, jesteś do niej tak samo przyzwyczajony jak ja. Serce już nie produkuje jej tyle co potrzeba... czuję że zanikam w tym tłumie. Stoję przed tobą pół naga, w ręce trzymam żyletkę, która ocieka mą krwią, co zrobisz? Podbiegniesz? Uratujesz? Mówiłam ci tyle razy jak tego potrzebuję... jakie daje mi to ukojenie... przeszedłeś tyle co ja. Wzywam cię o pomoc, Ciebie jako najlepszego przyjaciela... najwspanialszego mężczyznę na ziemi... najlepszego kochanka, który doprowadza mnie do szaleństwa. Pomogłam Tobie, teraz czas na mnie, błagam powstrzymaj mnie przed tym... .

Jeny, Gosia....podobają mi się twoje posty..
OdpowiedzUsuń