sobota, 13 kwietnia 2013

Może pora odejść...


Zastanawiam się czy nie usunąć, bloga, nawet nie wiem czy go ktoś czyta. Żałuję że nie wierze w siebie i swoje możliwości.... . Jeżeli ktoś czyta tego bloga, niech skomentuje i wypowie się na jego temat. Bo może pora odejść.

piątek, 12 kwietnia 2013

Gdy nie ma tej osoby, nic nie jest takie jak dawniej 


Czyż warto żyć? Rozmyślać o wszystkim i o niczym, być rozerwanym między dwoma światami i musieć podjąć decyzje, w którym ma się zostać aby nie urazić bliskich. W jednym ciągle nieszczęśliwa, smutna a serce nadal chce drugiego świata zrazem ten drugi chłodny a serce już nie bije pozostaje chłodne i czarne, zalane czarną mazią, nienawiścią, która pozostanie do jedynego człowieka, który wyrządził jej największą krzywdę. Jednak zrezygnować z miłości, uśmiechu bliskich i lekkiego wiatru, który głaszcze twą twarz. Rozdarta pomiędzy dwoma światami, nie mogąca wybrać żadnego... . 








czwartek, 11 kwietnia 2013

Przepraszam, że dawno nie pisałam ( problemy z internetem), postaram się dodawać regularnie  rozdziały, komentujcie czy się podoba ( wiem wiem, krótki jest)


Rozdział 24 Zaufanie


Czy jest coś gorszego niż tęsknota za drugą osobą? Czy można  żyć bez miłości? na pewno musi być coś więcej w tym uczuciu, chociaż miłość to nie uczucie, ponieważ uczucia są zmienne. Jednak nikt z nas nie zna regułki miłości na pamięć. Dla każdego jest ona inna. Dla jednego człowieka może to być tylko gra, którą wygra. Gra w której wykorzystuje drugą osobę aby odegrać się na niej za coś co nie zrobiła. Zaś dla drugiego człowieka miłość jest czymś wielkim i niezastąpionym, bo to dzięki niej dowiadujemy się kto nas szczerze kocha, kto nas potrzebuje, wspiera, ratuje. Zakochujemy się w tej osobie a ona to poczciwie wykorzystuje jakby nigdy nic się nie stało. Czy właśnie tak miało być  z moim dawnym przyjacielem? Czy to tak miało być z Grześkiem? Miałam tylko piętnaście lat, i  nie mam zamiaru się tłumaczyć na ten temat. Teraz jedyny cel w moim życiu to zerwanie wszelkich kontaktów z Grześkiem i całym tym zasranym światem, w którym się znajduję. 
Wychodząc ze szpitala, chciałam tylko aby było jak dawniej, tylko czy tak już będzie? Nie chcę wracać do przeszłości, jestem w teraźniejszości. Modlę się codziennie aby Artur wyzdrowiał. Musiałam trzy miesiące szukać Grześka, bo nie miałam zielonego pojęcia gdzie się znajduje. Pozostawił po sobie tylko ból, którego ja nie chciałam jeszcze raz przechodzić. 
Ten dzień miał być jednym z najgorszych a zarazem najwspanialszych w moim życiu. Zaczął się jak zawsze. Wzięłam prysznic, zjadłam śniadanie. Wsiadłam do samochodu i wyruszyłam na poszukiwania. Tyle, że tym razem Grzesiek sam się znalazł. Właśnie miałam wyruszać, gdy jakiś mężczyzna zaczął krzyczeć. Mało co z tego zrozumiałam ale musiałam mu pomóc. Wewnętrzny głos mówił mi abym tego nie robiła, lecz ja działałam na przekór. 
Pobiegłam za mężczyzną, który wyglądał na wystraszonego i niepewnego siebie. Zatrzymałam się w jakimś zaułku, którego nigdy wcześniej nie widziałam. Czułam odór resztek jedzenia zmieszanymi z krwią i potem. To musiał być tył jakiejś restauracji. Koło pojemnika na śmieci leżał zakrwawiony mężczyzna w startych dżinsach i kiedyś białej koszuli. Miał ranę ciętą, była ona głęboka. Od razu podbiegłam do niego aby zatamować krwawienie. Gdy już miałam zadzwonić po pogotowie i policje, ranny człowiek poruszył się. 
- Nic panu nie jest? Jak się pan nazywa? Zaraz będzie tu pogotowie i policja, wszystko będzie dobrze. - chciałam mówić opanowanym tonem, miałam nadzieję, że to mi się udało. 
- Magdmmm.... Magdmmm.... - mówił mężczyzna z ochrypłym głosem.
- Niech pan już nic nie mówi, proszę odpocząć. Zaraz dzwonię po pogotowie. - mówiąc to, mężczyzna złapał mnie za rękę. Dlaczego to zrobił? Nie chciał pomocy?
- Nie... nie rób... nie rób tego, ja na to zasłużyłem.... - ciągnął dalej. Nie zważając na prośby, zadzwoniłam po pogotowie. 
- Pan zasłużył aby żyć, proszę tak nie mówić, niech pan sobie odpocznie, pomoc jest już w drodze. - nie wiedziałam  o co chodzi, skąd on mnie znał? Czy jest możliwe aby to był jeden z ćpunów, którego wcześniej poznałam?
Po dziesięciu minutach lekarz był na miejscu, spytali się mnie czy chcę pojechać z nimi. Miałam jeszcze pojechać na komisariat policji aby złożyć zeznania. Tylko co ja miałam im powiedzieć? Przecież nic nie widziałam. Jednak zgodziłam się pojechać z lekarzami. Chciałam się dowiedzieć, kim on jest.
Po dwóch godzinach było już po operacji, nieznajomy czuł się już lepiej i chciał się ze mną zobaczyć. Wchodząc do sali myślałam, że zemdleje. Nieznajomym mężczyznom okazał się Grzegorz. Wyglądał całkiem inaczej niż wtedy, gdy ostatnio go widziałam. Miał posiniaczoną twarz. Jego ręce całe drżały, był blady i słaby. Na jego brzuchu widniał bandaż i duża plama czerwonej cieczy. Był po operacji. Został pobity. Podeszłam do niego, delikatnie siadając na stołku obok aby się nie obudził,  położyłam torebkę. Byłam wstrząśnięta. Grzesiek odwrócił do mnie swoją głowę. Nie spał. Czuł moją obecność, leżał w tym samym szpitalu co Artur. Musiałam się dowiedzieć o co mu chodziło, dlaczego nie chciał żyć. Wiedziałam, że jest słaby lecz to nie mogło poczekać. 
Delikatnie położyłam dłoń na jego policzku czekając na jego ruch. Jednak on nie nastąpił. Grzesiek popatrzył się na mnie swoimi oczami, jakby przepraszały za coś co nigdy nie zrobił. Była głucha pusta cisza, którą chciałam skończyć. 
- Co się stało? Dlaczego...  dlaczego... - spróbowałam coś powiedzieć, jednak czułam rosnącą w gardle gulę, która z każdą chwilą się powiększała, dając coraz mniej szans aby wydobył się ze mnie jakiś dźwięk.
- Magda, ja to zrobiłem, nie powinnaś mnie ratować. Przepraszam - mówiąc to położył swoją dłoń na mojej. Nie rozumiałam o co chodzi, co to oznacza. 
- Ale co zrobiłeś? Przecież nikogo nie zabiłeś. Nie strasz mnie, wiesz, że tego nie lubię. 
- Właśnie to chcę ci powiedzieć. Zrobiłem coś strasznego... . - jego wyraz twarzy zmienił się, był bardziej poważniejszy. Szykowałam się na coś okropnego.
- Powiedz, nigdy nie miałeś przede mną żadnych tajemnic, teraz też nie możesz ich mieć. - odparłam
- To nie będzie takie łatwe, możesz nawet mnie za to znienawidzić. Pamiętasz jak chciałaś abym do ciebie przyszedł? Wtedy, gdy leżałaś w szpitalu. 
- Tak - odpowiedziałam
- Wtedy twój chłopak... nas zobaczył jak się całowaliśmy - ciągnął dalej - zrozumiałem wówczas jak bardzo go kochasz, że on jest dla ciebie całym światem a ty dla niego. A ja to wszystko zniszczyłem. Byłem wściekły. Gdy wychodziłem ze szpitala wsiadłem w samochód i nie zauważyłem jadącego na motorze chłopaka, potrąciłem go. - powiedział. Nie mogłam uwierzyć, że jest w stanie coś takiego zrobić, jeżeli wiedział jak go kocham to dlaczego to zrobił? 
- Ale dlaczego? Czemu nie patrzyłeś na drogę, czemu nie uważałeś. Jeżeli wiesz, jak go kocham to czemu mnie to zrobiłeś?! - zaczęłam krzyczeć. Wstałam z krzesła i wybiegłam. 
Grzesiek krzyczał za mną ale ja nie chciałam go słuchać, nie mogłam uwierzysz, że mógł mi coś takiego zrobić. Ufałam mu. Musiałam coś ze sobą zrobić. Musiałam poczuć przypływ adrenaliny w organizmie. Musiałam iść do miejscowego dilera. 








niedziela, 17 marca 2013

Przyjaciel....


Za chwilę wybuchnę... tańczę jak szalona, śmiejesz się... pierwszy raz widzisz mnie szczęśliwą, cieszysz się ze mną ... tyle świateł dookoła... jedną jesteś ty... przyjaciel dający szczęście... włączasz się do mego tańca, chcesz czegoś więcej.... ja chcę tylko przyjaźni, choć dobrze wiesz, że nie umiem dobrze wybierać, ty liczysz na miłość, a ja na dobrą zabawę... .










Coffin



Ludzie sami  sprawiają sobie ból... sami się ranią. Uwielbiam jak mówisz mi jak mnie kochasz... jak mnie pożądasz... jak chcesz abym z tobą była... chcesz mnie chronić... chcesz oddać za mnie największy skarb jakim jest twe życie... tylko po co? Potem i tak znajdziesz sobie inną, o mnie zapomnisz. Jesteś kobieciarzem, wiem to, wiem co kryje twoja psychika, skarbie. Przede mną nic nie ukryjesz. Chronić mnie... bronić mnie przed złem... kochać mnie... całować mnie.... chronić mnie przed mną samą.... jestem ciekawa czy dasz radę... jeszcze nikomu się to nie udało... twoja kolej, kochanie... . 




sobota, 16 marca 2013

Czemu ta osoba ma cię zranić, przecież może cię uszczęśliwić

Ona, dziewczyna pozbawiona chęci życia, nie mająca nikogo kto mógłby ją pocieszyć, pokochać, rozbawić, wysłuchać, kto podniósłby ją na duchu. On, chłopak, któremu do tej pory wszystko jedno. Spotkali się, los tak chciał. Pokochali się, chłopak jest przy niej zawsze. Jest dla niej jak anioł stróż, gdy ona popełnia jakiś błąd. Zawsze ją ratuje... zawsze ratuje ją od popełnienia największego błędu, jakiego mogła dokonać, samobójstwa... . 



- Możemy być razem, - Nie, - Dlaczego? - Ponieważ pęknie ci serce

Samobójstwo... wielka mi rzecz. Podciąć żyły czy wypić jakieś leki. To nic wielkiego, gorzej, jeżeli cię odratują i będziesz musiała spojrzeć prosto w oczy ukochanej osobie, zobaczysz w jego oczach strach... niepokój... zobaczysz w jego oczach nieobliczalny smutek. To najgorsza rzecz jaką możesz sprawić bliskiej ci osobie... . Kochasz jego nie chcesz z nim być... boisz się ... boisz się go ranić ... jego uczuć... wiesz, że jesteś maszyną do zabijania... . 




Statystyka

Moi narkomanie :)